CallRec – Sound Memo – Recenzja aplikacji do nagrywania rozmów telefonicznych

Program do nagrywania rozmów – tak najprościej można opisać aplikacje, którą postanowiłem w ostatnim czasie przetestować, a która nosi nazwę Call Rec Sound Memo.

Zasada działania programu jest banalna. Po zainstalowaniu go w pamięci i uruchomieniu (automatycznie powoduje to dodanie go do autostartu telefonu) naszym oczom ukazuje się proste, aczkolwiek bardzo przejrzyste, menu. Bez zbędnego gadania przechodzimy do opcji Setting, gdzie konfigurujemy aplikacje tak, aby nagrywała każdą rozmowę, która zostanie zainicjowana, bądź też zostawiamy wybór samemu sobie. W takim wypadku podczas rozmowy musimy sami wcisnąć przycisk record.

Ważnym elementem jest też format, w którym zapisywane będą pliki z nagraniami. Wyboru dokonujemy z trzech formatów – Wav, Au albo Amr. Nie trzeba chyba tłumaczyć, który jest najlepszy, choć i jednocześnie najbardziej pamięciożerny (Wav). Jednak każdy, kto ma w posiadaniu kartę pamięci, powinien wybrać tenże format, bowiem pozostałe charakteryzują się sporą kompresją, a przez to szumieniem, utrudniającym nieco zrozumienie tego co nagraliśmy (zwłaszcza jeśli nasz rozmówca nie ma pięknej dykcji, niczym lektorzy z tv ;). Ostatnią opcją jest usuniecię programu z autostartu.

A jak się sprawdza sama aplikacja? W ramach testu wykonałem telefon do Wojtka (Legionista). W chwili gdy odbierał połączenie, automatycznie zainicjowało się nagrywanie. Sporym minusem okazał się dzwięk, który rozlega się w słuchawce co kilka sekund. Niestety, aplikacją nie nagramy rozmowy w taki sposób, aby rozmówca o niczym nie wiedział – owe ‚piknięcia’ eliminują tę możliwość. Istnieje oczywiście sposób polegający na zaserwowaniu jakiegoś głodnego kawałka, bądź też grania tak zwanego głupa („Jakie bipy? Nic nie słyszę.”), ale to już pozostawiam w rękach Waszej inwencji 😉

Po zakończeniu rozmowy uruchomiłem plik dzwiękowy. I tu miłe zaskoczenie – nagranie brzmi świetnie, a mowa jest bardzo wyraźna, sprawiająca niemal wrażenie jakby rozmawiały ze sobą dwie osoby stojące obok siebie. Oczywiście gorzej ma się sprawa w przypadku AMR-a. W tle wyraźnie słyszalne są szumy, utrudniające momentami zrozumienie słów. Kwestia oszczędności – plik WAV waży kilka razy więcej niż AMR, co dla posiadaczy mniejszych pamięci może okazać się kluczowe w wyborze formatu nagrania.

Reasumując SM nie powala niczym na kolana, nie oferuje czegoś ponadto niż konkurencyjne aplikacje tego typu, ale jest rzetelnie wykonany i nie powinien nikogo zawieść. Gdyby tylko istniała możliwość rejestracji rozmów ‚po cichu’… 😉

Ocena: 8/10

Najnowsza wersja: 6.0

Cena: 19,99 USD

Strona producenta: http://www.qmobilsoft.net/Products/products.html

Testowano na: Nokia 6630

Tekst: SpokoWap

-Screeny pochodza z oficjalnej strony producenta aplikacji

Laboratory 3D – recenzja gry Java

Jeszcze do niedawna sądziłem, że Java zupełnie nie nadaje się do produkcji trójwymiarowych gier FPP, ale zalew tego typu tytułów na telefony komórkowe w ostatnim czasie powoli zaczyna mieszać mi w głowie. Na tyle jednak dużo wycierpiałem grając w niezliczone trzecioosobowe niewypały, że do każdego kolejnego FPSa podchodzę z pewnym, wydaje mi się w pełni uzasadnionym oporem i rezerwą. Laboratory 3D nie było zatem żadnym wyjątkiem. Jeśli chcecie wiedzieć jak skończyło się te ostre starcie, zapraszam do lektury recenzji.

Grę wyprodukowało Netsoftware, nieduże, stosunkowo nowe Ukraińskie studio. Chłopaki mają już na koncie kilka dzieł, ale to właśnie L3D jest moim pierwszym spotkaniem z ową ekipą.

Fabuła przenosi nas w czasy drugiej wojny światowej, a zmierzyć musimy się ze złem stworzonym przez samego Hitlera. Zwiedzamy rozmaite bunkry i podziemia, gdzie mają miejsce nieetyczne eksperymenty na ludziach i wszelkie inne okropności. Znajdzie się i misja (początkowa) w pędzącym pociągu. Różnorodność jest spora, co oczywiście cieszy. Kuleją za to same mapy. Są strasznie schematyczne, zaprojektowane tak jakby twórcy sklecili je w pośpiechu. Nie wierzę, że nie dało się tego zrobić znacznie lepiej i z pomysłem.

Na drodze ku naszemu zwycięstwu staną przede wszystkim niemieccy żołnierze, którzy świetnie posługują się bronią palną, jak i miotaczami ognia (najbardziej upierdliwi przeciwnicy). Posłać na tamten świat jest ich stosunkowo prosto, ale bohater którym sterujemy jest równie mało odporny co wrogowie, tak więc należy uważać na każdym kroku.

Do eksterminacji wszelkich adwersarzy niewątpliwie przyda się odpowiednie uzbrojenie, składające się w przypadku tego tytułu z czterech pukawek (średnio dużo). W nasze żądne zemsty łapska wpadną pistolety, karabiny, a nawet niesamowicie skuteczna wyrzutnia rakiet. Nie podobało mi się tylko to, że wszystkie bronię dostajemy na start już w pierwszym etapie. W dodatku amunicji jest zawsze pod dostatkiem i nigdy nie trzeba się o nią martwić. Trochę, ale tylko trochę gorzej jest z energią. Byle Niemiec zabiera nam jej całkiem spory kawałek, a apteczek nie zawsze jest tyle ile byśmy chcieli aby było, chociaż i tak absolutnie wystarczająco wiele. Poziom trudności można śmiało określić więc jako trochę poniżej średniego.

Trójwymiarowy silnik gry, oparty na bitampach, spisuje się zadowalająco, lecz nie rewelacyjnie. Wszystko śmiga płynnie i bez zwolnień, a pomieszczenia są pełne skrzyń, plakatów, drzwi, stołów i całej masy innej maści obiektów, które cieszą oko i nie powtarzają się w sposób powodujący ciągłe uczucie deja vu. Fajnym patentem jest też obecność cywili, których nie musimy – choć oczywiście możemy – zabijać. Gdy nas zobaczą, poddają się, podnosząc ręce do góry, co dodatkowo dodaje pewnego realizmu i jest przyjemnym smaczkiem. Warto również zaznaczyć, iż niektóre elementy otoczenia mogą ulec zniszczeniu. Tyle zalet, a czy jest coś co mi się nie podobało? Owszem, podłogi i sufit, przedstawione jako szara jednobarwna plama (coś jak w Wolfensteinie 3D), co nie wygląda zbyt ładnie.

Efektów dźwiękowych jako takich przez całą rozgrywkę nie uświadczyłem żadnych, ale za to muzyka zmienia się co etap i jest naprawdę klimatyczna. To zdecydowanie, obok niezłej grafiki, jedna z większych zalet tego tytułu.

Gra została podzielona na 9 dość krótkich misji i spokojnie da się ją ukończyć w niecałą godzinę. Tak tak, niestety to kolejna śmiesznie krótka gra Java, którą mam okazję przetestować. Jedynym pocieszem może okazać się fakt, że L3D planowany jest jako trylogia, ale cóż po tym, jeśli za dwie kolejne części tak samo jak w przypadku pierwszej, przyjdzie zapłacić nam po 10 złotych plus Vat.

Fani strzelaninek FPP, zwłaszcza Ci, którzy z wypiekami na twarzy zagrywali się kiedyś w Wolfa 3D, mogą skusić się na L3D. Jest to tytuł, który potrafi przykuć do małego ekranu telefonu komórkowego z porządną siłą, aczkolwiek z drugiej strony cierpi na znaną wszystkim Graczom przypadłość o nazwie „Tytuł Szybki Do Ukończenia”. Sześćdziesiąt minut gry za dychę, na pewno nie będzie dobrym interesem, ale jeśli znajdziecie ją gdzieś o połowę taniej… Myślę, że w takim wypadku można spróbować. Jak pewnie zauważyliście, gra nie przekonała mnie do słuszności wypuszczania trójwymiarowych strzelanek na telefony komórkowe, ale z drugiej strony dała niewielką nadzieję, że gatunek idzie jednak w dobrą stronę. Bo gdyby tylko L3D było odpowiednio długie, ocena oscylowała by w rejonach mocnej siódemki. A tymczasem…cóż, spójrzcie do oceniaczki sami.

Grafika: 4+/10
Dźwięk: 7/10
Grywalność: 5/10*
Ocena: 5+/10

*Odjąłem półtora punkta od oceny za grywalność z powodu krótkiego czasu potrzebnego do ukończenia gry.

Trailer i gameplay z gry

Producent: Netsoftware

Testowano na: Samsung I550

Wersja językowa: angielska/rosyjska

Gra działa na większości telefonów obługujących Jave (MIDP 2.0)

Tekst: SpokoWap

Gry Java Za Darmo vol. 1

Zapewne wielu z Was niejednokrotnie zastanawiało się czy w jakiś sposób da się legalnie i bezpłatnie ściągać gry java za darmo. Konto telefonu świeci pustkami, nie ma w co grać, a piracić przecież jakoś nie wypada… Cóż, jest na to lekarstwo. W sieci znaleźć można całą masę bezpłatnych, opartych na licencji freeware gier java. Począwszy od dziś, kilka razy w miesiącu przedstawiać będę Wam kilka z nich w nowo otwartym kąciku, który dość banalnie zatytułowałem „Gry Java Za Darmo”. Zapraszam do lektury.

Pinball 2

Klasyczny fliper. Twórca oddaje nam do dyspozycji tylko jeden stół, w dodatku ubogi pod względem wyposażenia, co z miejsca nie napawa zbytnim optymizmem. I nie bez powodu jak się okazuję. Gra dość szybko zaczyna nudzić, w czym nie pomaga jej beznadziejna fizyka kuli, która odbija się w kompletnie nieprzewidywalny sposób. Oprawa graficzna jest brzydka, a sama gra poniżej oczekiwań. Pograć chwilę można, ale nie oczekujcie cudów.

Kliknij tutaj aby za darmo pobrać grę na telefon

Ocena: 3/10

Tiny Ninja v 2.1

Bardzo prosta w założeniach i jednocześnie zaskakująco grywalna platformówka. Rola gracza ogranicza się wyłącznie do wykonywania skoków w odpowiednich miejscach, gdyż Mały Ninja porusza się po wyznaczonym torze zupełnie sam. Rozgrywka, wbrew pozorom wymaga nieco myślenia, jak i pośpiechu, gdyż czas na każda misję jest ograniczony. Możemy go zwiększyć zbierając gwiazdki, które nie pozwalają mam zginąć, co ma miejsce gdy licznik punktów zejdzie do zera, bądź też wpadniemy na kolce. Gra oferuje bardzo ładną grafikę, całkiem przyjemną muzykę i na jakiś czas potrafi wciągnąć. Polecam. Ledwie 60 KB, które gra zajmuje w pamięci telefonu są tego warte.

Kliknij tutaj aby za darmo pobrać grę na telefon

Ocena: 6+/10

DredBrick

Znacie Arkanoida?  To znacie i DredBricka, gdyż jest to kolejna wersja tej kultowej gry w zbijanie ceglanego muru. Graficznie prezentuje się stosunkowo nieźle, fizyka kulki jest bez zarzutu, a muzyka nie razi słuchu. Poza tymi technicznymi sprawami czeka na nas aż 50 poziomów, 10 power-upów i spora doza grywalności w czystej postaci. Całość zamknięta w 200 KB. Jedynym minusem są okazjonalne usterki (nic poważnego) i jeden zbyt przesadzony power-up (pistolet).

Kliknij tutaj aby za darmo pobrać grę na telefon

Ocena: 6+/10

I to by było na tyle. Kolejna porcja bezpłatnych telefonicznych pożeraczy czasu już za tydzień. Dajcie znać jeśli macie jakieś propozycje, albo sami tworzycie gry java i chcecie bym się z nimi zmierzył i opisał wrażenia. A póki co – miłego grania!

Tekst i screeny: SpokoWap

X-Plore – manager plików na Symbiana

Manager plików jest jedną z podstawowych aplikacji, które powinny znaleźć się u każdego posiadacza telefonu z systemem operacyjnym Symbian. Z pośród kilku tego typu programów możemy wyróżnić zwłaszcza jeden, o wszystko mówiącej nazwie X-Plore. Przyjrzyjmy się mu nieco bliżej.

Aplikacja tego typu, za zadanie ma ułatwić użytkownikowi poruszanie się po zawartości pamięci jego telefonu. Jak widzicie na screenie poniżej, eksplorator przedstawiony został w formie klasycznego drzewka. Jest to standardowe i bez zwątpienia optymalne rozwiązanie, aczkolwiek przy większej ilości folderów i plików dość łatwo, zwłaszcza na początku pracy z X-Plore, się pogubić.

Po pierwszym uruchomieniu, warto zajrzeć do ustawień (Tools -> Configuration), w celu dostosowania opcji do naszych osobistych preferencji, ale przede wszystkim zmiany domyślnego języka na polski.

X-Plore, prócz przeglądania folderów i plików, zawiera szereg innych przydatnych funkcji. Za jego pomocą, możemy bezpośrednio z pamięci oglądać zdjęcia, filmy, słuchać muzyki, czy też tworzyć pliki tekstowe (dzięki czemu powstaje właśnie ten tekst). Oczywiście dodać trzeba, że odtwarzacz muzyki i filmów nie oferuje żadnych ciekawszych opcji, a prócz oglądania i przybliżania/oddalania zdjęć, nie zrobimy z nimi nic ponadto, ale chyba nie muszę tłumaczyć, że nie o to tu chodzi. Do tego celu mamy od groma innych programów dostępnych na rynku, a w wypadku X-Plore cieszy sam fakt, iż spełniają one swoje podstawowe funkcję.

Niewątpliwie jedną z najciekawszych funkcji X-Plore jest możliwość archiwizacji plików. Aplikacja obsługuje formaty .zip i .rar i w dość zarówno łatwy, jak szybki sposób, tworzymy nowe archiwa, bądź też dekompresujemy na dysk, zawartość już utworzonych.

Z dodatkowych możliwości programu, wymienić należy takie jak usuwanie plików, zmianę ich nazwy, wyszukiwanie, wysyłanie przez bluetooth, tworzenie folderów, miękki restart telefonu i naprawdę wiele innych, które na pewno nie raz okażą się użyteczne.

Szybkość działania to zdecydowanie największa zaleta omawianej aplikacji. Nic nie zwalnia nawet na wolniejszych modelach telefonów, czego nie można powiedzieć o konkurencyjnym FExplorerze. Również większe ilości plików w danym folderze nie wpływają zbyt negatywnie na prędkość jego zawartości (w przypadku wyżej wspomnianego FExplorera, często po prostu wieszał się telefon).

X-Plore jest aplikacją darmową, na licencji shareware. Możemy go używać bez żadnych ograniczeń czasowych, a jedynym utrudnieniem jest przymusowe, trzysekundowe oczekiwanie podczas każdego uruchomienia i tuż po kliknięciu przycisku wyjścia. Jeśli szczególnie nas to irytuje, nic nie stoi na przeszkodzie uiszczenia odpowiedniej opłaty autorowi programu za usunięcie tegoż komunikatu. Nie jest to jednak w żaden sposób uciążliwie.

Cóż, tekst był krótki i takie też będzie jego podsumowanie. Jeśli jesteś, drogi czytelniku, posiadaczem telefonu z Symbianem, to nie zastanawiaj się ani chwili dłużej, tylko ściągnij X-Plore’a i poznaj na własnej skórze jego zalety. W końcu przyjemność ta będzie najzupełniej darmowa 😉

Ocena: 9+/10

Informacje:

Producent: Lonely Cat Games

Wersja programu: 1.35

Cena: 0 zł

Program bezpłatnie do ściągniecia stąd

Tekst i screeny: SpokoWap

1942 – Recenzja Gry Java

Remake klasycznego tytułu z NESa prosto od ludzi z Capcomu. Brzmi dosyć interesująco, zwłaszcza, że ekipa ta od dawna słynie z dość dobrych produkcji na wszelkie platformy. Przyznam więc, że do 1942 podchodziłem ze sporym apetytem, który dodatkowo podsyciły efektownie wyglądające screeny i opis gry ze strony producenta. Tego, czy się najadłem, dowiecie się z poniższej recenzji.

Instalacja wymaga od nas prawie 500 KB wolnej przestrzeni w pamięci telefonu. Dość sporo jak na Javę, a jednocześnie niewiele patrząc przez pryzmat dzisiejszych cen kart pamięci i aparatów takową obsługujących. Po uruchomieniu gry dostrzegamy naprawdę ładnie wykonane menu główne, gdzie możemy zmienić kilka opcji (właściwie tylko dwie, związane z dźwiękiem), poczytać tak zwanego helpa, ale przede wszystkim uruchomić właściwą rozgrywkę, na czym bez zwątpienia głównie się skupimy.

Do naszych łap wpadają trzy samoloty różniące się między sobą siłą ognia, szybkością i posiadaną energią życiową. Wybór może początkowo wydawać się dość trudny (wybrać słabszą, ale szybszą maszynę, czy silniejsza lecz powolną? A może…), jednak bez zbędnego gadania zalecam pierwszy z nich. Jest po prostu najbardziej wyważony w każdej ze statystyk i tym samym zdecydowanie najlepszy.

Wygląd i nazwy samolotów odpowiadają istniejącym maszynom

Nasze zadanie jest pozornie proste – niszczenie niestrudzenie nadlatujących wrogich maszyn i zbieranie power-upów, które z rzadka wypadają z pokonanych niegodziwców. Słowa pozornie użyłem z premedytacją, gdyż chwilami jest ich na ekranie cała masa i trudno opanować ten chaos bez utraty energi. Dużym minusem jest niewielkie zróżnicowanie przeciwników – raptem kilka samolotów i innego ustrojstwa. To zdecydowanie za mało. Początkowo fakt ten nie powoduje większej irytacji, lecz z czasem i owszem, zaczyna wkurzać.

Większym wyzwaniem są potocznie zwani przez każdego Szanującego Się Gracza (w skrócie SSG) bossowie, wielkie i silne bestie, które napotkamy na naszej drodze na końcu co drugiego etapu. Wielkie, ale i głupie (stereotyp), gdyż atakują bardzo przewidywalnie i w góra dwie minuty naparzania weń, jest po sprawie. Są to mimo wszystko najciekawsze momenty w grze – coś się dzieje i nie jesteśmy wciąż atakowani przez jeden rodzaj samolotu pomnożony razy sto.

Jeden z trudniejszych bossów w grze, bez dobrej taktyki ani rusz

Jeśli chodzi o posiadamy przez nas arsenał, to składa się on z czterech broni – zwykłych, bardzo słabych pocisków, podwójnych pocisków, zielonych, całkiem mocnych kul i niebieskich laserów (czy cokolwiek innego to jest). Warto używać właśnie tej ostatniej broni, gdyż jako jedyna potrafi uporać się z każdym przeciwnikiem w góra kilka strzałów (pomijając szefów). Ponadto, trzy razy na etap użyć możemy Super Bomby, która niszczy wszystkich wrogów widocznych w momencie jej użycia na ekranie. Szkoda tylko, że animacja, która występuje przy tej okazji jest jednym słowem beznadziejna. W ogóle nie widać, że właśnie użyliśmy czegoś o niszczycielskiej mocy. Szkoda. Na koniec tego akapitu dodam, że ze strony Gracza wymagane jest tylko sterowanie samolotem – przez cały czas mamy włączony autofire. Bardzo dobre rozwiązanie, pozwalające skupić się wyłącznie na manewrowaniu maszyną.

Tych oto przeciwników bedziemy spotykać jeszcze wiele razy

Grafika nie odrzuca od telefonu, ale też nie rzuca na kolana. Plasuje się gdzieś w rejonach lepszych miejsc na średniej półce. Wszystko jest w klasycznej dwuwymiarowej konwencji, obiekty całkiem ładnie, choć bez większego szału animowane, tła ciekawe, dopracowane (i powtarzalne, grr…). Jest ok, aczkolwiek bez żadnych konkretnych ochów i achów. Zwłaszcza, że na moim telefonie gra jak gdyby lekko się ślimaczyła. Zastanawiałem się chwilkę, czy tak być miało, czy to wina szybkości procesora mojego aparatu, ale jako iż posiadam Samsunga I550 (szybki w Javie), skłaniam się ku tej pierwszej opcji.

Dźwięków nie ma wcale, muzyka dla odmiany zaś zmienia się dość często. Każdy utwór zapętla się co jakieś 40 sekund, nie jest więc jakoś strasznie źle, choć i nie do końca dobrze. Same muzyczki są bardziej nijakie niż ładne, ale w miarę zagrzewają do walki i spełniają swoją rolę w należyty sposób.

Naprawdę wiele razy…

Gra przez swoją powtarzalność wpada w pułapkę monotonni i już po kilku minutach zaczyna lekko przynudzać. Brakuje ciągłych niespodzianek w postaci nowych broni, wrogów czy też innych ciekawych patentów i smaczków, które wszyscy tak bardzo lubimy. Latamy, prujemy do wrogich maszyn jednocześnie unikając ich pocisków, zbieramy power-upy, prujemy do wrogich maszyn, dalej robimy uniki, zbieramy…dobra, chyba już wiecie o co mi chodzi, nieprawdaż? W dodatku twórcy przygotowali jedynie 10 etapów, które można na spokojnie przejść w coś koło 40 minut. Śmieszne, nawet jak na Jave. Pytanie jednak brzmi, czy zdołałbym wykrzeszać chęci do ukończenia plansz w przypadku, gdybyśmy dostali ich drugie tyle. Cóż, pewnie i tak, lecz bardziej z zasady niż potrzeby.

Reasumując, jeśli już grę kupiliśmy, pobawić się przy niej jak najbardziej można. Rozgrywka, choć standardowa, to nie można powiedzieć, że zupełnie nieprzyjemna. Całkiem ładna grafika, muzyka i bossowie ratują ten tytuł przed mianem porażki. Typowy średniaczek dla fanów gatunku i to właśnie im polecam 1942 w wersji na telefony.

Grafika: 6/10

Dźwięk: 6/10

Grywalność: 5

Ogółem: 6

Producent: Capcom Mobile

Testowano na: Samsung I550

Wersja językowa: angielska

Gra działa na większości telefonów obługujących Jave (MIDP 2.0)

Tekst i screeny: SpokoWap

Poradnik – Zakładanie konta Jabber na przykładzie aplikacji Bombus

Bombus jest klientem Jabbera napisanym w języku Java, dzięki czemu można go uruchomić niemalże na każdym z modeli telefonów komórkowych z obsługą standardu Java midp2.0. Jest on obecnie najpopularniejszym z jabberowskich klientów i coraz więcej posiadaczy komórek komunikuje się między sobą właśnie za jego pomocą. Zawiera szereg przydatnych opcji, a przede wszystkim umożliwia rozmowę z użytkownikami GG i innych komunikatorów. Dlatego też właśnie na jego przykładzie pokażemy, w jaki sposób szybko i sprawnie założyć konto na Jabberze.

Pierwszym i podstawowym krokiem jest pobranie i instalacja programu Bombus w pamięci telefonu. Aplikacja działa na każdym z nowszych modeli telefonów obsługujących Jave.
Osobiście polecam wersję o nazwie BombusKlub, którą możemy bezpłatnie ściągnąć z oficjalnej strony Klubu54.

Po zakończeniu instalacji i uruchomieniu programu możemy zaczynać.
1.

Lewym klawiszem funkyjnym wchodzimy do menu aplikacji i wybieramy opcję opisaną jako „Konta”.

2.

Następnie klikamy na „Nowe Konto”

3.

Przed naszymi oczami powinno ukazać się następujące okno

4.

Według schematu, który widoczny jest na poniższym zdjęciu, poprawnie wypełniamy wszystkie pola, wpisując swoje dane.

*Pole użytkownik oznacza naszą nazwę użytkownika, która będzie potrzebna – tak jak i hasło – podczas logowania.
*Opcję „Generuj Hasło” i „Generuj Serwer” pozwalają na automatyczne wypełnienie tych pól.

*Polecamy zwłaszcza serwery xmpp.ru i jabber.ru

5.

Zaznaczamy opcję zarejestruj. Powinna pokazać się ikonka oka na żółtym tle.

6.

Po wykonaniu obu powyższych punktów, w celu dokończenia rejestracji wciskamy lewy klawisz funkcyjny. Jeśli wszystko poszło dobrze, pojawi się następujące okno.

*W przeciwnym wypadku popełniliśmy jakiś błąd, bądź nazwa użytkownika jest już zajęta przez inną osobę. Należy poprawić dane i ponownie wcisnąć lewy klawisz funkcyjny.

7.

Gotowe! Konto zostało zarejestrowane i możemy się do niego zalogować.

Tekst i zdjęcia: SpokoWap

*Gorące podziękowania dla Ranki,

Bogini Bombusa, za pomoc w napisaniu tego poradnika 🙂

Crazy Frog Dancing – Recenzja gry java

Zwariowana żaba w grze tanecznej na ekranie telefonu? Tak. Niestety…

Szał na Crazy Froga na szczęście minął już bezpowrotnie (jeah), jednak gry i inne badziewia ukazują się wciąż (buuu). Po grze wyścigowej przyszedł czas na taneczną. W końcu jeśli Irytujące Żabsko wywija takie rzeczy na teledyskach, to i można do gry wcisnąć nieco tego i owego. Zabawa jest prosta, i nieabsorbująca. Ba, można nawet powiedzieć to dosadniej – wręcz prostacka. Ekran gry podzielony jest na dwa bloki. Na jednym widzimy tańczącą żabe, na drugim zaś spadające liczby. Gdy jedna z owych cyferek znajdzie się w dolnej, specjalnie wyznaczonej części ekranu, musimy wykazać się refleksem i wcisnąć ją, zanim nie zniknie. Proste, prawda? Aż za proste, gdyż całość ma naprawdę niski poziom trudności, a cyferki spadają pojedyńczo. Gra nie sprawia żadnej frajdy, a przecież wystarczyło by cyfry spadały gęsto i często – zabawa zyskała by na dynamice. Istotnie, w kolejnych etapach cyfry spadają nieco szybciej, jednak WCIAŻ POJEDYŃCZO. Dzięki temu z pełnym konfortem można grać jedną ręka, drugą zaś ładować sobie kolejne porcje chipsów do paszczy.
Gra ewidentnie nie jest dla osób, które się odchudzają 😉

Za każde zbicie cyferki otrzymujemy stosowną ilość punktów. Żeby ukończyć poziom musimy uzbierać ich 400. Wątpliwym urozmaiceniem jest pasek Combo. Gdy się zapełni, możemy wcisnąc klawisz 0, a wtedy…znikają liczby, które obecnie są widoczne na ekranie – czyli jedna, góra dwie (o ile wyczekamy na odpowiedni moment).

Oprawa dzwiękowa w tego typu grze jest bardzo ważna – w końcu muzyka odgrywa tu niejako główną role. Niestety CFD na tym polu również się nie popisał. Owszem, każdy etap ma inny utwór, jednak cóż z tego, skoro są to zapętlone kilku (w porywach kilkunastu) sekundowe brzdąkania. Nie można było przynajmniej zaaplikować utworów znanych z płyty CF? Widocznie nie.

Grafika jakaś jest. Nawet przyjemna dla oka, choć od razu widać, że pląsająca żaba to średnio efektownie animowany gif. Całość mimo wszystko prezentuje się całkiem znośnie, i nie kole oka. Marna jednak to zaleta na tle tylu wad. Swego rodzaju łyżka miodu w beczce dziegciu.

Reasumując CFD jest tytułem dla nikogo. Dorosłych Graczy zanudzi na śmierć, młodsi zaś prócz swojej ulubionej żaby, nie znajdą nic, co by ich na dłużej przyciągneło do ekraników telefonów. Typowy wyciskach kasy z biednych rodziców 😀 Odradzam, zaprawdę odradzam.

Grafika: 6/10
Dzwięk: 3+/10
Grywalność: 2/10
Ocena: 2/10

Producent: Media Plaza

Testowano na: Nokia 6630

Wersja językowa: angielska

Gra działa na każdym telefonie obługującym Jave

Tekst: Tekst: SpokoWap