Dyktafon – recenzja aplikacji na Androida

Telefon jako dyktafon – czy to dobry pomysł? Wszystko zależy od mikrofonu, jaki producent wbudował w dany model smartfona. Jeden nadaje się do tego celu mniej, drugi bardziej, aczkolwiek jestem przekonany, że nawet najlepszy przechwytywacz dźwięku w telefonie nie zastąpi dyktafonu z prawdziwego zdarzenia. Jeśli jednak nie stać nas na wydatek rzędu tysiąca złotych, to w nieprzebranych zasobach sklepu Google Play znaleźć można dziesiątki programów specjalizujących się w nagrywaniu głosu.

Czytaj dalej

CallRec – Sound Memo – Recenzja aplikacji do nagrywania rozmów telefonicznych

Program do nagrywania rozmów – tak najprościej można opisać aplikacje, którą postanowiłem w ostatnim czasie przetestować, a która nosi nazwę Call Rec Sound Memo.

Zasada działania programu jest banalna. Po zainstalowaniu go w pamięci i uruchomieniu (automatycznie powoduje to dodanie go do autostartu telefonu) naszym oczom ukazuje się proste, aczkolwiek bardzo przejrzyste, menu. Bez zbędnego gadania przechodzimy do opcji Setting, gdzie konfigurujemy aplikacje tak, aby nagrywała każdą rozmowę, która zostanie zainicjowana, bądź też zostawiamy wybór samemu sobie. W takim wypadku podczas rozmowy musimy sami wcisnąć przycisk record.

Ważnym elementem jest też format, w którym zapisywane będą pliki z nagraniami. Wyboru dokonujemy z trzech formatów – Wav, Au albo Amr. Nie trzeba chyba tłumaczyć, który jest najlepszy, choć i jednocześnie najbardziej pamięciożerny (Wav). Jednak każdy, kto ma w posiadaniu kartę pamięci, powinien wybrać tenże format, bowiem pozostałe charakteryzują się sporą kompresją, a przez to szumieniem, utrudniającym nieco zrozumienie tego co nagraliśmy (zwłaszcza jeśli nasz rozmówca nie ma pięknej dykcji, niczym lektorzy z tv ;). Ostatnią opcją jest usuniecię programu z autostartu.

A jak się sprawdza sama aplikacja? W ramach testu wykonałem telefon do Wojtka (Legionista). W chwili gdy odbierał połączenie, automatycznie zainicjowało się nagrywanie. Sporym minusem okazał się dzwięk, który rozlega się w słuchawce co kilka sekund. Niestety, aplikacją nie nagramy rozmowy w taki sposób, aby rozmówca o niczym nie wiedział – owe ‚piknięcia’ eliminują tę możliwość. Istnieje oczywiście sposób polegający na zaserwowaniu jakiegoś głodnego kawałka, bądź też grania tak zwanego głupa („Jakie bipy? Nic nie słyszę.”), ale to już pozostawiam w rękach Waszej inwencji 😉

Po zakończeniu rozmowy uruchomiłem plik dzwiękowy. I tu miłe zaskoczenie – nagranie brzmi świetnie, a mowa jest bardzo wyraźna, sprawiająca niemal wrażenie jakby rozmawiały ze sobą dwie osoby stojące obok siebie. Oczywiście gorzej ma się sprawa w przypadku AMR-a. W tle wyraźnie słyszalne są szumy, utrudniające momentami zrozumienie słów. Kwestia oszczędności – plik WAV waży kilka razy więcej niż AMR, co dla posiadaczy mniejszych pamięci może okazać się kluczowe w wyborze formatu nagrania.

Reasumując SM nie powala niczym na kolana, nie oferuje czegoś ponadto niż konkurencyjne aplikacje tego typu, ale jest rzetelnie wykonany i nie powinien nikogo zawieść. Gdyby tylko istniała możliwość rejestracji rozmów ‚po cichu’… 😉

Ocena: 8/10

Najnowsza wersja: 6.0

Cena: 19,99 USD

Strona producenta: http://www.qmobilsoft.net/Products/products.html

Testowano na: Nokia 6630

Tekst: SpokoWap

-Screeny pochodza z oficjalnej strony producenta aplikacji

Screenshot – Recenzja aplikacji dla Symbiana

Robienie zrzutów ekranu jeszcze do niedawna było głównie domeną użytkowników komputera. Odkąd jednak na rynek wyszły pierwsze telefony z systemem operacyjnym Symbian, otworzyło to drogę dla programistów, mogących pisać programy funkcjonalnie znane z pecetów, ale przydatne również i dla posiadaczy komórek. Jednym z takich dzieł jest Screenshot.

Menu główne aplikacji – estetyczny minimalizm

Zapewne nie raz chcieliście pochwalić się komuś swoją tapetą i wyglądem wyświetlacza, czy choćby rekordem w jakiejś grze Java. Niestety telefony nie mają wbudowanej przez twórców opcji zrzutu ekranu. Wyjściem z tej sytuacji może być omawiana właśnie aplikacja Screeshot. Pozwala ona w prosty sposób zapisać to co widzimy na ekranie do rozpoznawalnego przez każdy telefon pliku graficznego. Antony Pranata, zdolny programista rodem z Azji, stworzył darmową aplikacje, która waży zaledwie nieco sto kilobajtów i uruchomi się na każdym telefonie posiadającym system Symbian.

Wygląd i sposób działania Screenshota jest prosty i bardzo intuicyjny, tym bardziej, że otrzymujemy go w naszym ojczystym języku (podczas pobierania telefon wykrywa z jakiego kraju jesteśmy i podsuwa mam odpowiednią wersję pliku instalacyjnego) Po wgraniu i uruchomieniu programu warto najpierw wejść do opcji, a tam kliknąć na Ustawienia, w celu przystosowania konfiguracji do naszych osobistych wymagań. W miejscu tym znajdziemy następujące zakładki:

*Tryb Pracy – możemy ustawić, aby program po jednokrotnym wciśnięciu skrótu klawiszowego wykonywał tylko jedno zdjęcie, bądź też wiele, z odstępem kilku sekund.
*Skrót Klawiaturowy – za pomocą tej opcji ustalamy klawisze telefonu, które będą aktywowały zapis zrzutu ekranu.
*Format Pliku – możemy wybrać jakość pliku ze screenshotem, a także zmienić format zapisu. Tutaj sugeruje wybrać JPEG Normalna Jakość. To w zupełności wystarczy, a i plik nie będzie ważyć zbyt dużo.
*Miejsce Zapisu – lokalizacja zapisanych plików graficznych (wbudowana pamięć telefonu, bądź też karta pamięci, o ile takową posiadamy)
*Nazwa Pliku – nazwa zapisanych grafik. Kolejne będą miały dodane następujące po sobie cyfry (na przykład zdjęcie01, zdjęcie02 itd.
*Katalog – nazwa folderu, w którym będą znajdować się zapisane zdjęcia
*Opóźnienie pierwszego zrzutu – czas, po jakim program wykona zrzut ekranu po kliknięciu skrótu aktywującego.

Po ustawieniu odpowiednich dla siebie opcji,sprawdzamy w menu, czy program jest aktywny i minimalizujemy go odpowiednim klawiszem w naszym telefonie. Teraz możemy już normalnie używać komórki i robić screeny za pomocą skrótu, który ustaliliśmy. Zrzuty ekranu zapisują się domyślnie do katalogu o nazwie wybranej podczas konfiguracji. Znajduje się on w głównym folderze ze zdjęciami na naszej pamięci (Images, bądź Zdjęcia).

Screenshot to przydatna aplikacja. Stosunkowo mało waży, nie obciąża procesora telefonu, a zarazem oferuje szereg opcji konfiguracyjnych. Myślę, że przypadnie do gustu każdemu użytkownikowi komórki i warto mieć ją zainstalowaną. Zwłaszcza, że nie kosztuje zupełnie nic.

Informacje:
Wersja: 3.03

Testowano na: Nokii N95, N70, 6220c, E51, 6630, Samsung i550
Do ściągnięcia bezpłatnie na: http://www.antonypranata.com/screenshot/screenshot-symbian-os
Wersja językową aplikacji: polska

Tekst i screeny (wykonane za pomocą opisywanego programu): SpokoWap

*Podziekowania dla Ranki, dzięki której napisanie tej recenzji było znacznie prostsze 🙂

Recenzja programu SmartMovie 4.15

SmartMovie

v4.15

Czekaliśmy bardzo długo, ale w końcu jest – pod koniec maja ukazała się nowa wersja jednego z najpopularniejszych mobilnych odtwarzaczy plików avi. Tym razem sygnowana numerkiem 4.xx, co od razu sugeruje jakieś większe zmiany, niż tylko standardową kosmetykę. Jak jest faktycznie? Przekonajmy się.

Aplikacja instaluje się bez większych problemów, choć na niektórych telefonach wymagane jest, abyśmy zmienili w ustawieniach aparatu pewną funkcje certyfikatów (mianowicie: wchodzimy w menadżer aplikacji -> ustawienia -> instalacja oprogramowania -> wszystko).

Po wgraniu programu na pamięc możemy go w końcu uruchomić. Co pierwsze rzuca się w oczy, to zupełnie nowa ikonka startowa. Jest nowocześniejsza, aczkolwiek osobiście przywykłem już do poprzedniej i trudno mi się do niej przekonać. Niemniej jednak wygląda ładnie.

Włączamy program. I tu kolejna niespodzianka – image SmartMovie uległ kompletnemu przemeblowaniu. Nie mamy teraz tabelki z opcjami aplikacji, tylko od razu uruchamia nam się menu, w którym widzimy wszystkie pliki video, które posiadamy aktualnie w pamięci telefonu. Ponadto przy każdej nazwie pliku widzimy miniaturkę z kadrem filmu. Trochę to zbyteczny dodatek, ponadto wprowadza lekki chaos przy większej ich ilości. Tło jest te same co zawsze, a całość w błękitnych, typowych dla aplikacji tonacjach.

Twórcy wprowadzili kilka zmian, które w aplikacji powinny znajdować się już od dawna. Nareszcie możemy na przykład przejrzeć właściwości każdego pliku viedo (czas, rozmiar, frame rate, rozdzielczość, kodek audio…), co cieszy i bywa przydatne podczas gdy nie jesteśmy pewni tego czy tamtego. Po drugie, autorzy dali nam większy wpływ na tryb wyświetlania obrazu. Oprócz możliwości rozciągnięcia filmu na pełny ekran (od lewej do prawej), bądź zostawienia go w oryginale, możemy zrobić kilka innych ciekawych rzeczy (np. wypełnić całą powierzchnie wyświetlacza bez zachowania proporcji). To przydatna opcja, zbliżająca nieco SmartMovie do pecetowych odtwarzaczy. Dostaliśmy też obsługę trzech nowych formatów – mp4, 3gp i flv (flash video), co zaliczam oczywiście do zalet.

Autorzy i tym razem nie zapomnieli o obsłudze napisów. Zmianie uległa czcionka, jest większa, bardziej widoczna i przyjemniejsza dla oka, a to dzięki zastosowaniu czarnego tła, który zwiększa przejrzystość tekstu (w poprzednich wersjach przy jasnych scenach były problemy z odczytywaniem tekstu). Aplikacja bez problemów odczytuje polską czcionkę.

Działanie i obsługa samego odtwarzacza jest przyjemna, intuicyjna i nie powinno nikomu nastręczać większych problemów. Filmy możemy łatwo przewijać przesuwająć joystick telefonu w lewo, bądź prawo. Pojawia się wtedy prócz timera (i tu uwaga, nowość w stosunku do starszych wersji) podgląd, na którym widzimy przesuwające się sceny, tak więc jeśli nie wiemy do której minuty chcemy przewinąć, ale wiemy do jakiej sceny – to się właśnie przyda. Z aktualizacji muszę też nadmienić o głośności. Tym razem SmartMovie daje nam możliwość większej i płynniejszej regulacji głosu, dzięki czemu nie straszne są już zbyt ciche filmy. Olbrzymi plus, a dokładniej to wyeliminowanie błędu ze straszych edycji. Sama jakość dzwięku, który dociera do naszych uszu jest jednak nadal średnia, choć jak najbardziej zadowalająca. Pozostałe fukcje pozostały bez zmian – możemu włączyć bądź wyłączyć czasomierz u góry ekranu, czy też pasek postępu, który jednak zakrywa nam część obrazu i przez co nie jest zbyt mile widziany 🙂

Obok tych wszystkich zalet jest jednak jedna spora wada – szybkość działania aplikacji. Jest niestety niezadowalająca, zwłaszcza na modelach telefonów posiadających 220 Mhz. Filmy w takich przypadkach tną się i gubią klatki, widoczny jest wyraźny brak płynności. Co dziwne, konkurencyjny CorePlayer posiada znacznie bardziej rozbudowane funkcje, a działa z pełną płynnością nawet na dużych plikach (test programu niebawem). SmartMovie w tym aspekcie zawodzi, zresztą już poprzednie wersje miały ten mankament. Teraz jest on jednak bardziej widoczny – na mojej Nokii E61 oglądanie filmów na SmartMovie 4.01 jest niemal niemożliwe, głównie te o dobrej jakości. Pozostałe odtwarzają się w miare dobrze, niemniej jednak taki znaczny wzrost wymagań programu jest niezrozumiały.

Podsumowując, nowa wersja SmartMovie to aplikacja łatwa w obsłudze, posiadająca sporo opcji konfiguracyjnych i estetyczny wygląd. Największą jej wadą jest jednak powolne działanie, wymaga naprawdę mocnego procesora, zwłaszcza gdy oglądamy filmy w dobrej jakości (video powyżej 220 kbps). Cieszy wyeliminowanie większości błędów z poprzednich edycju i obsługa plików mp4, 3gp i flv. Aplikacja jest godna uwagi głównie dla tych, którzy oglądaja zagraniczne filmy, a niekoniecznie znają biegle języki, bowiem na rynku mobilnym tylko SmartMovie posiada obsługę napisów (w formacie .sub). Pozostałym polecam zapoznanie się z odtwarzaczem CorePlayer, bądź PowerMovie, których testy przeprowadzę w najbliższym czasie. Najpierw jednak warto ściągnąć i przetestować wersje demo opisywanego programu, aby sprawdzić czy filmy odtwarzają się płynnie – jeśli tak, polecam zakup pełnej wersji.

Ocena: 7/10

Data premiery: 30.05.2009
Cena: Info na http://www.lonelycatgames.com/?app=smartmovie
Język programu: polski
Wymagania: Symbian OS 8,9; procesor conajmniej 220 MHZ
*Program w wersji demo do ściągnięcia stąd

Tekst i screeny: SpokoWap